Bardzo często pragniemy zatrzymać odchodzący czas. I chcemy to zrobić, na liczne sposoby. W szczególności poprzez fotografikę, ale czy tak autentycznie czas można schwytać?

Gdzie się nie obrócisz dookoła, prawie każdy robi zdjęcia. Usiłuje udokumentować w obiektywie ciepłą kawę, na retro stole, w kawiarni, dziewczynę, która śmieje się i poprawia ręką pomarańczowy beret na głowie, żeby się spodobać, czy grupę kolegów pod górskim pasmem, na zawsze uchwyconą jednym pstryknięciem.
miejsca

Źródło: www.morguefile.com
warunki

Autor: Mike Mozart
Źródło: http://www.flickr.com
A później, tydzień przemija, a my nie mamy choćby chwili, żeby przejrzeć wszyściutkie zdjęcia. Czasem je także wydrukujemy, ułożymy błazeńsko w albumie, wyślemy listem do rodziców, a kolejnym razem wolimy niektóre porwać i wrzucić do kosza.
Narty biegowe, biegówki

Autor: ZnaneNieznane.pl
Źródło: ZnaneNieznane.pl
Chociaż ujarzmienie momentów, to fikcja, bo wszystko w życiu pędzi naprzód i zmienia się, to jednak robienie zdjęć daje nam złudzenie schwytania konkretnego momentu. A gdy oglądamy po latach stare zdjęcia, możemy czasami poczuć podobne tkliwości jak kiedyś, popłakać się, albo śmiać do rozpuku. Bez wątpienia aparat, to ekstra wynalazek. Można nim chociażby chwycić coś czego nie ujrzymy gołym okiem.
Dobrodziejstw fotografii jest co niemiara, opłaca się jednak zachować harmonię w cykaniu fotografii, aby nie ominąć realnych uniesień.

Gdy jesteśmy na bluesowym koncercie, możemy bowiem, zmrużyć oczy i dać się ponieść melodii, każdemu szarpnięciu strun wiolonczeli, eterycznym dźwiękom pianina i degustować momenty bardzo dogłębnie, w sobie, bez zapisywania ich aparatem. Niech bez nadzoru przeminą.